| Prawo przyciągania i wdzięczności czyli jeszcze więcej prezentów |
Dwa bardzo istotne prawa duchowe – prawo przyciągania i prawo wdzięczności, są ze sobą często powiązane. A działa to w skrócie tak – im bardziej jesteś wdzięczny za to wszystko, co już masz w swoim życiu, tym jeszcze więcej wspaniałych prezentów do niego przyciągasz. I tych, które świadomie sobie kreujesz, i tych ekstra bonusów. A kiedy czujesz wdzięczność za coś co jest Twoim marzeniem, tak, jakbyś już to miał, jeszcze zanim to dostaniesz, manifestacja zdecydowanie przyśpiesza.W czasie mojej podróży po Stanach życie po raz kolejny obsypało mnie prezentami, których się nie spodziewałam. Chętnie opowiem Ci o jednym z nich, który dostałam jeszcze zanim dotarłam na miejsce :). W dniu wylotu musiałyśmy wstać bardzo wcześnie, bo czekała nas jeszcze podróż do Warszawy (byłam tam z moją przyjaciółką – Anią). Ale oczywiście podekscytowanie całą wyprawą sprawiło, że zupełnie nie czułam się zmęczona. Po drodze snułam sobie miłe wizje tego wszystkiego, co wspaniałego chciałam, żeby wydarzyło się podczas tego niezwykłego wyjazdu. Wkrótce miałam się przekonać, że życie pisze znacznie bardziej zaskakujące scenariusze, niż sobie to wyobrażałam. Ponieważ na lotnisko przyjechałyśmy dość wcześnie, był jeszcze czas żebyśmy mogły napić się herbaty i zjeść dobre ciastko. A kiedy już podchodziłyśmy żeby stanąć w długiej kolejce do odprawy bagażowej i jak zwykle w kolejce do biznes klasy prawie nikogo nie było, powiedziałam do Ani tak pół żartem, pół serio – „Może już czas pomyśleć o podróżowaniu biznes klasą?” Gdybym wtedy nie powiedziała tego zdania, pewnie moje zaskoczenie nie byłoby później tak powalające. Ale powiedziałam. Poszło w eter. I to, co się stało po około trzech godzinach, po prostu rozłożyło mnie na łopatki. Co takiego się wydarzyło? To było już po lądowaniu na lotnisku we Frankfurcie. Właśnie tam miałyśmy przesiadkę w locie do San Francisco. Akuratnie tak się złożyło, że przerwa między lotami była stosunkowo krótka, więc dość szybko stanęłyśmy w kolejce do odprawy biletowej. Jednak kiedy przyszła nasza kolej, pani bardzo długo coś sprawdzała w komputerze. Szczerze mówiąc już zaczęłam się zastanawiać, czy aby na pewno mamy rezerwację i czy wszystko jest ok. Ale oto życie szykowało nam fantastyczną niespodziankę – przyszedł czas na pierwszy w czasie tej podróży prezent ? Bo oto pani, wręczając nam bilety, powiedziała do nas z uśmiechem – „ponieważ Wasze miejsca zostały pomyłkowo zarezerwowane, dałam Wam miejsca w biznes klasie”. W pierwszym momencie nie za bardzo byłam pewna czy zrozumiałam, potem wymieniłyśmy z Anią długie, bardzo znaczące spojrzenie i uśmiechając się miło podziękowałyśmy pani z obsługi. A kiedy znalazłyśmy się już w bezpiecznej odległości, zaczęłyśmy się śmiać jak szalone, jeszcze trochę z niedowierzaniem, bo obu nam przypomniało się to zdanie, które powiedziałam na lotnisku w Warszawie. W życiu nie przypuszczałam, że prawo przyciągania może działać tak szybko! I to bez żadnej wizualizacji! Byłam tak zaskoczona, że przez całą drogę czułam niezwykle mocne uczucie wdzięczności za ten miły prezent od życia. I zgodnie z powiązaniem dwóch praw, o których Ci wspominałam, przyciągnęło to do mnie jeszcze więcej prezentów podczas tej podróży. Zastanów się przez chwilę – kiedy robisz coś miłego dla kogoś, a ten ktoś cieszy się tym i jest Ci za to bardzo wdzięczny, to czy nie masz ochoty robić dla niego jeszcze więcej rzeczy, które sprawią mu podobną radość? Tak to właśnie działa, zarówno w odniesieniu do naszych relacji z innymi ludźmi, jak i do uniwersalnej energii wszechświata. Więcej przykładów? Dostałyśmy w wypożyczalni o dwie klasy lepszy samochód niż ten, za który zapłaciłyśmy, co okazało się całkiem sympatyczne, bo przejechałyśmy sporo kilometrów, spędzając w nim znaczną ilość czasu. Podobnie po przylocie na Hawaje zamiast zwykłego kompakta miałyśmy do dyspozycji kabriolet (w cenie tego pierwszego). A na powitalnym śniadaniu organizowanym przez biuro podróży, z którego usług korzystałyśmy, stałam się szczęśliwą posiadaczką jednego z trzech zaproszeń rozlosowanych wśród gości, na wieczór „Blue Hawaii”, z kolacją i występami zespołów muzycznych :). Bardzo często zdarzało się, że w hotelach dostawałyśmy pokoje o znacznie lepszym standardzie za cenę zwykłych, które wcześniej rezerwowałyśmy. A rekord padł w Reno w hotelu Eldorado, gdzie za naprawdę śmieszne pieniądze mieszkałyśmy w fantastycznym apartamencie z najwyższej półki, urządzonym w stylu zen – recepcjonista przydzielając nam ten apartament stwierdził po prostu, że akuratnie w tym dniu nie było na niego rezerwacji i że cieszy się, mogąc nam zrobić nim przyjemność. I rzeczywiście, sprawił nam tym niezłą frajdę :). Mogłabym jeszcze mnożyć te przykłady, zresztą pewnie znasz różne także ze swojego życia. Te prawa po prostu działają. Natomiast ważne jest, żeby zdawać sobie sprawę z pewnej istotnej kwestii, która ich dotyczy. Z jednej strony – zasługujesz na cały dostatek tego świata i wszystko co najlepszego życie ma Ci do zaoferowania – wystarczy tylko, że w to uwierzysz i zaczniesz się koncentrować na tym, czego najbardziej pragniesz, żeby przyciągnąć to do swojego życia. Z drugiej strony – dobrze jest pamiętać, że te wszystkie wspaniałości dostajemy tutaj w prezencie, żeby się nimi cieszyć, ale tak naprawdę nic nie należy do nas. Podobnie jak pewne rzeczy, osoby czy doznania pojawiają się w naszym życiu, tak samo mogą w jednym momencie z niego odejść. Bez względu na to jak nam się wydaje, że jesteśmy bogaci, wpływowi i ile przedmiotów posiadamy. Dlatego warto nauczyć się doceniać każdą rzecz, osobę czy niepowtarzalną chwilę w tym życiu i odczuwać głęboką wdzięczność za to wszystko, co wspaniałego jest nam dane. |
Dwa bardzo istotne prawa duchowe – prawo przyciągania i prawo wdzięczności, są ze sobą często powiązane. A działa to w skrócie tak – im bardziej jesteś wdzięczny za to wszystko, co już masz w swoim życiu, tym jeszcze więcej wspaniałych prezentów do niego przyciągasz. I tych, które świadomie sobie kreujesz, i tych ekstra bonusów. A kiedy czujesz wdzięczność za coś co jest Twoim marzeniem, tak, jakbyś już to miał, jeszcze zanim to dostaniesz, manifestacja zdecydowanie przyśpiesza.W czasie mojej podróży po Stanach życie po raz kolejny obsypało mnie prezentami, których się nie spodziewałam. Chętnie opowiem Ci o jednym z nich, który dostałam jeszcze zanim dotarłam na miejsce :).
To było już po lądowaniu na lotnisku we Frankfurcie. Właśnie tam miałyśmy przesiadkę w locie do San Francisco. Akuratnie tak się złożyło, że przerwa między lotami była stosunkowo krótka, więc dość szybko stanęłyśmy w kolejce do odprawy biletowej. Jednak kiedy przyszła nasza kolej, pani bardzo długo coś sprawdzała w komputerze. Szczerze mówiąc już zaczęłam się zastanawiać, czy aby na pewno mamy rezerwację i czy wszystko jest ok. Ale oto życie szykowało nam fantastyczną niespodziankę – przyszedł czas na pierwszy w czasie tej podróży prezent ? Bo oto pani, wręczając nam bilety, powiedziała do nas z uśmiechem – „ponieważ Wasze miejsca zostały pomyłkowo zarezerwowane, dałam Wam miejsca w biznes klasie”. W pierwszym momencie nie za bardzo byłam pewna czy zrozumiałam, potem wymieniłyśmy z Anią długie, bardzo znaczące spojrzenie i uśmiechając się miło podziękowałyśmy pani z obsługi. A kiedy znalazłyśmy się już w bezpiecznej odległości, zaczęłyśmy się śmiać jak szalone, jeszcze trochę z niedowierzaniem, bo obu nam przypomniało się to zdanie, które powiedziałam na lotnisku w Warszawie. W życiu nie przypuszczałam, że prawo przyciągania może działać tak szybko! I to bez żadnej wizualizacji! Byłam tak zaskoczona, że przez całą drogę czułam niezwykle mocne uczucie wdzięczności za ten miły prezent od życia. I zgodnie z powiązaniem dwóch praw, o których Ci wspominałam, przyciągnęło to do mnie jeszcze więcej prezentów podczas tej podróży.
Więcej przykładów? Dostałyśmy w wypożyczalni o dwie klasy lepszy samochód niż ten, za który zapłaciłyśmy, co okazało się całkiem sympatyczne, bo przejechałyśmy sporo kilometrów, spędzając w nim znaczną ilość czasu. Podobnie po przylocie na Hawaje zamiast zwykłego kompakta miałyśmy do dyspozycji kabriolet (w cenie tego pierwszego). A na powitalnym śniadaniu organizowanym przez biuro podróży, z którego usług korzystałyśmy, stałam się szczęśliwą posiadaczką jednego z trzech zaproszeń rozlosowanych wśród gości, na wieczór „Blue Hawaii”, z kolacją i występami zespołów muzycznych :). Bardzo często zdarzało się, że w hotelach dostawałyśmy pokoje o znacznie lepszym standardzie za cenę zwykłych, które wcześniej rezerwowałyśmy. A rekord padł w Reno w hotelu Eldorado, gdzie za naprawdę śmieszne pieniądze mieszkałyśmy w fantastycznym apartamencie z najwyższej półki, urządzonym w stylu zen – recepcjonista przydzielając nam ten apartament stwierdził po prostu, że akuratnie w tym dniu nie było na niego rezerwacji i że cieszy się, mogąc nam zrobić nim przyjemność. I rzeczywiście, sprawił nam tym niezłą frajdę :).