Strona główna
Inspirujące cytaty
Nie powtarzaj w kółko, że świat jest Ci coś winien.
Świat nie jest Ci nic winien.
On był tu pierwszy.
Mark Twain
Poleć znajomym
Jeżeli zainteresowały Cię informacje prezentowane na mojej stronie, poinformuj o niej swoich znajomych. Dziękuję.
| Viva Las Vegas? |
|
|
Miesiąc w Stanach. Tak w skrócie to była chyba do tej pory najbardziej intensywna i urozmaicona podróż w moim życiu. Przekrój przez prawie wszystkie rodzaje krajobrazów (góry, doliny, pustynie, jeziora, ocean, wyspy), przez kilka stref klimatycznych (od zamieci śnieżnej i -5 stopni do palącego słońca w temperaturze +49 stopni C), przejechanych ok. 5000 km, 38 godzin spędzonych w samolotach. Widziałam zarówno słynne, wielkie miasta – San Francisco, Los Angeles, Las Vegas, jak i wspaniałe parki narodowe – Red Wood, Volcanic Lassen, niezwykle malownicze Bryce i Zion, pustynną Death Valley, imponujący Grand Canion. Byłam także na moich wymarzonych od dawna Hawajach. A wrażenia? To było fascynujące po kilku godzinach monotonnej jazdy przez pustynię zobaczyć nagle wyłaniające się z niej morze kolorowych świateł i migających neonów – słynną stolicę hazardu Las Vegas. Kiedy oglądałam w kinie „Ocean Thirteen” zabawnie było zobaczyć te wszystkie miejsca, w których byłam wcześniej (przy okazji polecam film, naprawdę można się nieźle pośmiać ;)). Czułam się bardzo przyjemnie, kiedy mogłam przejść się słynną Aleją Gwiazd w Hollywood, pospacerować po molo w Santa Monica czy napić się pysznej czekolady na snobistycznej Rodeo Drive w Beverly Hills. Fantastyczny był dla mnie przejazd przez Golden Gate i jego widok w całej okazałości, a potem te chwile, kiedy podziwiałam wspaniałą panoramę San Francisco. To wszystko miało swój niewątpliwy urok, zresztą lubię duże miasta, bo wiele się w nich dzieje. Jeszcze ciekawsze były innego rodzaju przeżycia, takie, których doświadczyłam po raz pierwszy. Niesamowicie widowiskowe przeloty helikopterami – w głąb Grand Canionu i nad hawajską wyspą Maui, ekstremalny, 60-cio kilometrowy zjazd rowerem ze szczytu wygasłego wulkanu o wschodzie słońca, z naprawdę dużą prędkością, czy niezwykle radosne doświadczenie, jakim było nurkowanie ze wspaniałymi, olbrzymimi żółwiami w wodach Pacyfiku. I to co w tej podróży zrobiło na mnie największe wrażenie – czas spędzony w tych wszystkich miejscach, które stworzyła natura raczej niż człowiek, miejscach, w których mogłabym godzinami zachwycać się bogactwem i różnorodnością kolorów i kształtów, miejscach, które dają poczucie wewnętrznej harmonii, spokoju i jedności ze wszystkim co istnieje. ![]() Czasem zmieniają nas wewnętrznie pewne przełomowe wydarzenia w naszym życiu. Wierzę, że podobne zmiany mogą wywoływać również miejsca o niezwykłej energii, takie jak te, które miałam okazję poznać podczas wyjazdu do Stanów. Dlatego gorąco Ci polecam podróże i podziwianie wszystkich zachwycających miejsc stworzonych przez naturę. Na pewno wzbogacą one kolekcję obrazów Twoich najwspanialszych wspomnień, a doświadczenie ich transformującej energii może w znaczący sposób wpłynąć na Twoje życie. |







Miesiąc w Stanach. Tak w skrócie to była chyba do tej pory najbardziej intensywna i urozmaicona podróż w moim życiu. Przekrój przez prawie wszystkie rodzaje krajobrazów (góry, doliny, pustynie, jeziora, ocean, wyspy), przez kilka stref klimatycznych (od zamieci śnieżnej i -5 stopni do palącego słońca w temperaturze +49 stopni C), przejechanych ok. 5000 km, 38 godzin spędzonych w samolotach. Widziałam zarówno słynne, wielkie miasta – San Francisco, Los Angeles, Las Vegas, jak i wspaniałe parki narodowe – Red Wood, Volcanic Lassen, niezwykle malownicze Bryce i Zion, pustynną Death Valley, imponujący Grand Canion. Byłam także na moich wymarzonych od dawna Hawajach. A wrażenia? 